Czas pędzi jak złodziej, aż trudno uwierzyć, że od narodzin minęło tyle tygodni. Obecnie do ulubionych zajęć naszej dziewczynki należy ssanie własnych pięści i gaworzenie. A guga tak donośnie i radośnie, że nawet nie wiemy kiedy, i kto pierwszy, zaczął nazywać Hanię Gusią. No cóż ksywki się nie wybiera, z dwojga złego lepiej być Gusią niż Gulą*
*rodzinna ksywka mamy nadana przez jej starszego brata.