Od kilku dni w stolicy upały. Na dwór wychodzimy wczesnym rankiem głównie po chleb i truskawki. Wszystkie wygody; materac, stół, krzesła, leżak przenieśliśmy na balkon. Od południa wypoczywamy, jemy, kąpiemy się i bawimy na tym niewątpliwe użytecznym skrawku betonu, do którego w małym stopniu dociera żar z gorejącego nieba.