Kilka lat temu, kiedy Julek był jeszcze małym chłopcem miałam na Woli nasze jesienne szlaki. Dróżki gęsto pokryte liśćmi, alejki, po których dreptały kaczki i parki, w których unosił się zapach butwiejących liści. Dziś z Hanią wytyczałyśmy nowe szlaki, po Powązkach, po Obozowej, przy Lasku na Kole. Najlepszy poranny spacer od tygodni.

