środa, 16 października 2013

Dobrze, że mam zdjęcia, kiedy był małym berbeciem.

Julek jeździ do starej szkoły. Tramwajem. Kilkanaście przystanków. Sam. Wstaje o 6.00, budzi mnie, szykuje się i wychodzi. Przed wyjściem odruchowo pytam czy ma przy sobie bilet, legitymację i spakowanie picie. Wszystko ma, zazwyczaj. Nie lubi być kontrolowany i zachowuje się tak, żeby go nie kontrolować. Większość moich rodzicielskich lęków zachowuję dla siebie. Widzę jak szybko mój syn wchodzi w dorosłość i nie zamierzam go hamować na tej trudnej drodze do całkowitej samodzielności.