wtorek, 23 października 2012

Jesień - pora kompletna

Po wielogodzinnym spacerze wracam z lodowatymi stopami. Już pod koniec każdej wędrówki marzę o zakopaniu się pod kołdrą z książką, dwójką dzieci, i kotem na dokładkę, jako miłym akcentem, powiedzmy - kolorystycznym. Lądujemy w konfiguracji: po prawej Julek gawędzący o ludzikach lego, eksplozjach Star Wars i taktykach Star Crafta, po lewej Hania zasypana drobnym gumowym zwierzyńcem, i Basiami, i ja w samym środku tej idylli z myślami o przemijaniu, obserwująca cienie na ścianie, które wkrótce zastąpi nikłe światło nowej pory roku...

P.S. Najlepsze na jesieni: gorąca zielona herbata z trawą morską i melonem, pierogi ruskie, gołąbki mojej mamy, żytnie ciasto z budyniem i jabłkami (własnej roboty), pajda chleba z duszoną cukinią i czosnkiem granulowanym, por w śmietanie, arbuzowa guma Orbit.