Cieszy mnie 6 minut słońca i 5 na plusie. Ubrane (uwaga Hania w nowych butach) zaopatrzone w termos białej herbaty, chrupki kukurydziane i Twixa wyruszyłyśmy wzdłuż Dzikiej, kluczyłyśmy między Karmelicką a Stawkami, dotarłyśmy na Muranów. A na Muranowie ławki!, "trawniki" i już widać, że spod śniegu wkrótce wyłoni się uroczy skwer, namiastka parku. Hip Hip Hura!