Po latach wypracowałam sobie postawę, w której poczucie winy w stosunku do dzieci (że jestem TU, a powinnam być TAM, że robię TO, a powinnam TAMTO) zastępuję zdrowo rozsądkową deklaracją pt - No przecież nie mogę być w dwóch miejscach naraz! Hanusia nie potrzebuje rodzica zapychacza/podtykacza. Sama radzi sobie świetnie bez mojego ciągłego nadzoru. Tu Hanusia kopiuje nasze rozmowy w zabawie z misiami. Do tego stopnia jest pochłonięta sobą, że nie widzi tego, jak wściubiam nos w nie swoje sprawy uwieczniając ją na zdjęciu.