poniedziałek, 11 marca 2013

Rytmy

Rozmyślając nad własnymi nawykami w nowym domu obserwuję nawyki mojej rodziny. Takie elementy składowe dnia, które nie miały miejsca na starym, a dzieją się tu. Nasz sędziwy kocur, którego jedynym zajęciem było spanie, zmienił się w okiennego łowcę. Przyczajony i "niewidoczny" dzień w dzień oka nie spuszcza z biednego ptactwa. Julek dostał telewizor i wieczorami ogląda Pingwiny z Madagaskaru. Hania sama wybiera sobie miejsce do zabawy i czytania. Tomasz wraca zazwyczaj późnym wieczorem, siada do kolacji ze swoją niepapierową książką, pod naszym papierowym kloszem przy kuchennym stole. A ja? hmm, oprócz tego, że niezmiennie przestawiam oczami meble, których wciąż nam brakuje, uzmysławiam sobie, że to tylko nasze zimowe rytuały i zastanawiam się czy  wiosną przyjdą nowe?