Nieopatrznie zostawiłam młotek na widoku. Hania podchwyciła co też mamusia przed chwilą robiła (wbijałam gwóźdź, wieszałam ramkę) i prawie bezbłędnie skopiowała moje działania. Tylko przez chwilę kocie oko było zagrożone, kocia głowa i taty komputer.