Na obiad były naleśniki ze szpinakiem. Hania odrzuciła naleśnika i zabrała się za farsz. Julek obrażony, że ONA dostała więcej szpinaku, a na dodatek, że jeszcze dla taty coś musi zostać na wieczór. No doprawdy. Muszę pamiętać, żeby smażyć dwa kilo szpinaku, bo kilogram to STANOWCZO za mało.