Fotel, kupiony z myślą o Hani, na długo przed pojawieniem się Hani, ostatnimi dniami zawłaszcza sobie kot. Hania wtrynia się na fotel z kotem, a raczej na kota w fotelu, uciska go tu i tam, (nie żeby go przegonić, nie nie nie) żeby go przytulać, wyściskać i mieć w nim "oparcie". Kotu ten układ nie pasuje, widać, prawda?
